Magdalena Fijałkowska:
Ciekawy wątek. Muszę przyznać że nie lubię kiedy ludzie trzymają się firmy równocześnie na nią narzekając – czasami słusznie, czasami nie. Jeśli coś nie pasuje to trzeba to zmienić (nie czekać aż się jest zwolnionym
dlaczego od razu zakładasz, że ktoś kto szuka lub ma stałe zatrudnienie, od razu narzeka i nie lubi swojej pracy? znam takich którzy pracują na podstawie umowy menadżerskiej-narzekają i tyle-jakoś do zmiany się nie szykują:)
To czy ktos narzeka na pracę, zycie, zonę, i wszytko inne jednocześnie nic z tym nie robiąc, nie zalezy od formy zatrudnienia <jezeli chodzi o pracę oczywiście;)> ale od niego samego. Ja też uwazam, ze jezeli komuś sie nie podoba jego praca to powinien ją zmienić.
Ciekawie też obserwuje się jak stajemy się niewolnikami korporacji, własnych pensji, kredytów samochodów. Czy naprawdę musimy kupować aż takie drogie mieszkania, samochody i wystroje wnętrz za aż tak wysokie kredyty?
ja kupiłam baardzo tanie i baardzo małe mieszkanie. Pytanie powinno brzmieć-dlaczego ceny mieszkań są tak absurdalnie wysokie??:)
bo dla mnie są, a kupując zdana byłam tylko na siebie-nie pochodze z zamożnej rodziny;/
wystrój: hmm..sama kładłam kafelki, montowałam zlew, malowałam ściany…
Ale wierzę że są ludzie którzy szukają stałej pracy bo szukają bezpieczeństwa, boją się wyzwań, nie lubią zmian – nawet jest takich dużo.
Wyobrazasz sobie biuro księgowe, w którym co rok zmieniają sie pracownicy, i co rok inna osoba przejmuje całą dokumentację np. 150 osobowej firmy?
Kazda praca ma inny charakter i aby była dobrze wykonywana wymaga odpowiednich i o konkretnym typie osobowości pracowników. Wrzucasz wszytkich do jednego worka, uogólniasz no i prawdę mówiąc trochę umniejszasz tym, którzy kilka lat wytrwali w jednej firmie.
Często nie bać się wyzwań- to zostać firmie. Nie masz wrazenia, ze niektórzy zmieniają bo zwyczajnie uciekają np. przed odpowiedzialnością. Nie oszukujmy się-częściej bywa tak, że łatwiej zmienić pracę niż stawić czoła wymagającemu coraz bardziej szefowi czy zespołowi pracowników, którzy jakąś już opinię o nas mają, moze nienajlepszą. Łatwiej coś budować od nowa niż naprawiać stare błędy.
U mnie czas w jednej pracy lub na jednym stanowisku to raczej 2-4 lata.
hahahha
jak dotąd najdłużej zatrudniona u jednego pracodawcy byłam 2 lata:) Mówiąc o stałej pracy cały czas mówiłam o zatrudnieniu na okres nie dłuższy niż 2 lata <z moją osobowością dłużej chyba nigdzie nie wytrzymam:D>
Mam jeden wniosek z tej dsykusji: wszyscy operujemy tymi samymi pojeciami, ale kazde z nas inaczej je rozumie.Edycja: dnia 13.08.07 o godzinie 21:08
Przeczytaj resztę tego wpisu »